Blog o muzyce, filmach, literaturze, fotografii, cyberkulturze i ludziach.


Polecamy

Fenomen Guitar Hero


Mr. Bungle okiem fana


Osób online


Polecamy

"Dolores Claiborne" - Stephen King [recenzja]


Spójrz na nową "Alicję w Krainie Czarów"


thePROMONTORY nigdy nie było tylko projektem [wywiad]


"Dying In Time" - pokaz umiejętności magików elektroniki


Nowy album zespołu Soil - "Picture Perfect"


Recenzja książki "Antyrak - Nowy styl życia"


Pegasus - konsola mojego dzieciństwa


Suicide Girls - sesja "Fight Club"


Metro 2033 - przypowieść o postnuklearnej Moskwie


Pierwsza w historii wystawa steampunkowa


Psychodeliczna sesja Tima Burtona


"Apokalipsa Dmitryja Glukhovskiego" - artykuł na temat genezy książki "Metro 2033"


Subiektywny przegląd ścieżek dźwiękowych #1


Tamagotchi XXI wieku na PS3



Czytelnicy
bloglovin
bloglovin
polska baza stron




Partnerzy

- blog muzyczny Michała Nowakowskiego


Szukaj
Blog > Komentarze do wpisu
Subiektywny przegląd ścieżek dźwiękowych #1

Oglądając film, skupiamy się przede wszystkim na fabule, grze aktorskiej i wątkach. Muzykę, tak naprawdę traktuje się jako tło, a dla mnie, to właśnie muzyka powoduje, że emocje tak dosadnie do nas docierają. Opowiada ze zwielokrotnioną siłą fabułę, przedstawiając w inny sposób postacie lub podkreślając ich charakter. Dlatego też, dla mnie muzyka filmowa często wysuwa się na plan pierwszy, zaskakując mnie tym, jak bardzo różni się od komercyjnego chłamu postękujących pań w skąpym bikini. Ścieżki dźwiękowe są po prostu piękne! W związku z tym, subiektywnie przebrałam te (nie tylko filmowe), które według mnie należą do grona najciekawszych.

Battlestar Galactica

(Bear McCreary)

Battlestar Galactica jest serialem, który swoim niekonwencjonalnym spojrzeniem na science-fiction podbił moje fanowskie serce na zawsze. Muzyka, która została skomponowana specjalnie na potrzeby filmu jest jeszcze piękniejsza, niż wszystko, co widz może wypatrzyć na ekranie. Etniczne rytmy niecywilizowanych plemion, muzyka symfoniczna w połączeniu z "błąkaniem" się resztek ludzkości w kosmosie daje niesamowite efekt. Gdzieniegdzie tylko, przenikający delikatny wokal podkreślający całą atmosferę! Oto próbka.


Bioshock

Muzyka z gier komputerowych też potrafi zainteresować - tym bardziej jeśli piosenki składające się na całokształt, są dopasowane do realiów i ogólnego klimatu dzieła. W Bioshocku świetnie wkomponowała się muzyka lat 60-tych, która z wiadomych przyczyn traktowała o przemijaniu, morzu i niespełnionych marzeniach. Jedna z najpiękniejszych składanek osiągnięć muzyki pokolenia naszych rodziców i dziadków. Z krótkiej listy muzyki skomponowanej specjalnie na potrzeby gry, najpiękniejsza jest według mnie Cohen’s Masterpiece.


Fallout

Kolejna gra, z której muzyka należy do ciekawszych w świecie gier i fanów wizji postapokaliptycznego świata. Pomijając oczywiste starodawne kawałki lat 60-tych (m.in. Ink Spots) skomponowana muzyka w zupełności oddaje pustkę i przygnębiającą rzeczywistość radioaktywnych pustkowi, a jednocześnie i majestat zniszczonego świata. Oto próbka.


Ghost in the shell

(Yoko Kanno)

Muzyka stworzona przez panią Kanno jest pełna mistycyzmu charakterystycznego dla kultury wschodniej, ale nie zabrakło w niej też elektroniki i obecności technologicznego postępu - tak, jak ma się to w filmie. A, i nawet pojawi się wiele różnych wstawek muzycznych, wymieszanych w jednolitą całość - ogólnie bardzo przyjemną dla ucha. Oto próbka.


Spirited Away

(Joe Hisaishi)

Joe Hishashi to klasyk w pełnym wydaniu. Jest muzykiem niezwykle płodnym, a nie zdarzylo się tak, żeby którykolwiek z jego tworów był mi przynajmniej obojętny. Zaznaczyłam samo Spirited Away, choć uzbierałoby się i dużo, dużo więcej włącznie z Ruchomym zamkiem Hauru i Mononoke, której jeszcze nie miałam okazji zobaczyć jako film. Z klasy anime, Joe tworzy najbardziej magiczną muzykę, jaką miałam okazję do tej pory przesłuchać. Tak samo magiczna, jak miasto, w którym żyją Bogowie. Oto próbka.


Dexter

(Daniel Licht)

Serial znany wzdłuż i wszerz, z muzyką nieco gorzej, a szkoda. Daniel Licht wywiązał się świetnie z obietnicy dobrej muzycznej przygody. Kontrast pozornie wesołych melodyjek (rodem z nocnych klubów Miami) dobranych do ponurego głosu Michaela C. Hall’a daje momentami efekt przerażający – kiedy indziej melancholijny. Oto próbka.


Hannibal

(Hans Zimmer)

Nie wiem, czy mogłoby mnie coś przerazić i zafascynować jednocześnie bardziej, niż muzyka z Hannibal. Stworzona z premedytacją doza klasyki i delikatnych szumów w postaci cichego zawodzenia, nie jest dobrym wyjściem do słuchania przy czytaniu kryminału czy thrillera. Chociaż wtedy, przepływa przez ciało i umysł najlepiej. Oto próbka.


Blade Runner

(Vangelis)

Powiem śmiało: Gdyby muzyka do tego filmu nigdy nie powstała, sam Łowca Androidów straciłby prawie cały klimat i głębię. Tu ewidentnie muzyka jest duszą i sercem, które tętnią razem ze wszystkim, co widzimy na ekranie. Refleksyjnie piękna z tęsknoty za przeszłością i szukająca odpowiedzi na odwieczne pytanie: "Po co istniejemy?" Może dziwić fakt, że we fragmentach muzycznych można odnaleźć i nasze rodowite akcenty, które Vangelis wplótł w swoje dzieło, choć nie jest to jedyny powód, dla którego warto poszerzyć swoją płytotekę o tę pozycję. Oto próbka.


Terminator

(Brad Fiedel)

Kiedy rzuca się hasło Terminator pierwszym skojarzeniem niezmiennie pozostaje Schwarzeneger. Drugim słowo – klasyka gatunku. Muzyka w tym wszystkim znajduje się dopiero na dalszych pozycjach, w tym i motyw przewodni, który odświeżony pojawił się w najnowszej odsłonie Terminator Salvation. Tu muzyka jest tłem dopełniającym przygnębiającą rzeczywistość filmu. Akcja toczy się własnym torem, muzyka także. Nie jest to ton zagrzewający do walki i obrony, tylko pesymistyczne spojrzenie w przyszłość ku nieuchronnemu upadku ludzkości. Oto próbka.


Fifth Element

(Eric Serra)

Każda istota doskonała musi mieć swoje odzwierciedlenie w muzyce. Leeloominai udało się o tyle, że każda towarzysząca jej melodia nie jest przypadkowa. To szereg nut i akordów, które splotły się w idealną całość. Muzyka nie jest tłem, jest bohaterem stojącym tuż przy Leeloo, opowiadając jej historię. Sama niezapomniana Diva Plavalaguna jest przecież czystym ucieleśnieniem muzyki. Oto próbka.

 

Zapraszam do podawania własnych propozycji i komentarzy do opisanej przeze mnie listy. Jak zaznaczyłam na początku, jest to lista sporządzona subiektywnym okiem. Osoby chętne do stworzenia własnego postaranego przeglądu zachęcam do pisania na naszego maila oczkocafe@gmail.com, a tym, którzy chcą jedynie dodać swoje 3 kb wystarczą komentarze.

Madammé Wendy

fot. SamwiseGamgee69

wtorek, 29 września 2009, madammewendy

Polecane wpisy

  • Zamknięci na muzykę

    Muzyka jest pojęciem bardzo subiektywnym i indywidualnie odbieranym przez ludzi. Jednym daje solidną dawkę adrenaliny, innym koi nerwy, relaksuje. Znajdą się je

  • Grooveshark - niewyczerpane złoża muzyki

    Ostatnio wpadła mi w ręce świetna sprawa. Grooveshark to potęzny, ale niepozorny agregat muzyczny, na którym można znaleźć chyba wszystko. Posiada możliwość tw

  • Mr. Bungle okiem fana

    Wielokrotnie zdarza się fakt tworzenia teledysków i remixów przez fanów danego zespołu. Niestety, albo i stety - owoc pracy raczej nie zapada w pamięć i zapomin

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: