Blog o muzyce, filmach, literaturze, fotografii, cyberkulturze i ludziach.


Polecamy

Fenomen Guitar Hero


Mr. Bungle okiem fana


Osób online


Polecamy

"Dolores Claiborne" - Stephen King [recenzja]


Spójrz na nową "Alicję w Krainie Czarów"


thePROMONTORY nigdy nie było tylko projektem [wywiad]


"Dying In Time" - pokaz umiejętności magików elektroniki


Nowy album zespołu Soil - "Picture Perfect"


Recenzja książki "Antyrak - Nowy styl życia"


Pegasus - konsola mojego dzieciństwa


Suicide Girls - sesja "Fight Club"


Metro 2033 - przypowieść o postnuklearnej Moskwie


Pierwsza w historii wystawa steampunkowa


Psychodeliczna sesja Tima Burtona


"Apokalipsa Dmitryja Glukhovskiego" - artykuł na temat genezy książki "Metro 2033"


Subiektywny przegląd ścieżek dźwiękowych #1


Tamagotchi XXI wieku na PS3



Czytelnicy
bloglovin
bloglovin
polska baza stron




Partnerzy

- blog muzyczny Michała Nowakowskiego


Szukaj
Blog > Komentarze do wpisu
"Apokalipsa Dmitryja Glukhovskiego" - cz.1

Obszerny artykuł na temat genezy książki Metro 2033, procesu jej powstania moskiewskiego metra oraz poglądów autora, Dmitryja Glukhovskiego. Dodatkowo wywiad z Glukhovskim na tematy nie tylko związane z książką ale też z jego opiniami na aktualne sprawy światowe.

Tacy jak on zostają kosmonautami, a przynajmniej gośćmi talk show, takie dossier nierzadko mają bohaterowie książek i filmów. Lecz Dmitrij Głuchowski sam pisze książki. Zaś jego oczami widzowie kanału Russia Today widzą Moskwę, Rosję i Władimira Putina.

Mroczna estetyka postnuklearnego świata

Dmitrij Głuchowski przez 28 lat swojego życia zdążył odbyć czteroipółletnią edukację w Izraelu, mieszkać rok w Niemczech i trzy lata we Francji. W jego CV znajdziemy pracę w Radiu Rosji, stacji radiowo-telewizyjnej Deutsche Welle, w kanałach Euronews i Russia Today na stanowisku korespondenta akredytowanego przy Kremlu. W jego życiorysie zalazła się też praca w charakterze reportera wojennego w Abchazji i w Izraelu – w mieście Kiryat Szmona, na które przypadło 80 procent ataków Hezbollachu.

Do legendy przeszły podejrzenia kolegów z Euronews o szpiegostwo, których podstawą było przekonanie, że „człowiek nie może mieć 23 lat, znać 5 języków, i nie pracować dla wywiadu”. Do jego planów należy przejechanie drezyną przez nocne moskiewskie metro w poszukiwaniu tajemnego podziemnego życia. W głowie ma pytania o to, jak będzie wyglądał świat po globalnej katastrofie, co stanie się z modelem zachowań społecznych po zdziesiątkowaniu tegoż społeczeństwa.

Dmitrij Głuchowski postarał się uzyskać odpowiedzi na te pytania przeprowadzając apokaliptyczne eksperymenty na bohaterach swojej książki Metro 2033.

Książka jeszcze przed publikacją zdążyła się stać zjawiskiem kultowym, dotyczącym nie tyle literatury, co światopoglądów i gier komputerowych.

„Zawsze byłem ciekaw, co się stanie ze światem, jeśli dojdzie do wojny nuklearnej – mówi Dmitrij. – Świat po końcu świata... Jest w tym coś estetycznego. Taki fascynujący temat. Kiedy wszystko, co cywilizacja osiągnęła jest już stracone, pozostają tylko mgliste mity, podania i legendy, które wkrótce znikną. A przyszłość wydaje się wtedy tak mroczna i niepewna...”

Interesował się też moskiewskim metrem: „największym schronem przeciwbombowym na świecie, o którym wielu rzeczy nie wiemy”. W rezultacie powstała fantastyczna antyutopia Metro 2033 o postnuklearnej Moskwie, gdzie ci, którzy przeżyli kryją się przed promieniowaniem i „nowymi formami życia” w stołecznym metrze.

Rozproszone grupki ludzi tworzą państwa-miasta na stacjach kolejki podziemnej, handlując, wojując i układając się między sobą. Bohater książki, aby ocalić swoją stację, jest zmuszony do wyprawy na drugi koniec metra, podczas której, i pokonuje liczne niebezpieczeństwa i poznaje nowe społeczności, które powstały po wojnie. Jednak pośrodku drogi zabija go zabłąkana kula.

„To miało filozoficzne podstawy – twierdzi autor. – Im dłużej szedł, im więcej poznawał światopoglądów, tym bardziej przekonywał się, że cała jego wyprawa jest pozbawiona sensu. W końcu staje przed wyborem: czy jest sens iść dalej?” Bohater dochodzi do wniosku, że dalsza droga jednak ma sens, ponieważ jest w co wierzyć i w czym pokładać nadzieję. 15 minut później zostaje zabity. „To była moja nihilistyczna odpowiedź na jego pytanie: nic nie ma sensu...” – mówi Dmitrij Głuchowski.

Ale tak kończyła się pierwsza wersja książki, napisana kilka lat wcześniej. Do ukazania się jej w wydaniu papierowym nie doszło: wydawnictwa, do których autor zanosił rękopis, dawały jedną i tą samą odpowiedź: „nie pasuje do formatu”.

Interaktywne książki – nowy rodzaj literatury i komunikacji

„Byłem trochę sfrustrowany takim obrotem sprawy i postanowiłem opublikować się sam” – mówi Dmitrij.

I jeśli amerykański pisarz science fiction, twórca klasycznych antyutopii Ray Bradbury do końca nie zgadzał się na korzystanie z komputera, tworząc swoje utwory dosłownie ręcznie, to Dmitrij Głuchowski nie tylko sprowadza zagładę na światową cywilizację przy pomocy jednego z jej najdoskonalszych technologicznych tworów, ale i aktywnie korzysta z osiągnięć rewolucji technicznej. Rozdziały „Metro 2033” metodycznie pojawiały się na specjalnej stronie internetowej projektu www.m-e-t-r-o.ru, a także w Żywym Dzienniku Dmitrija dglu.livejournal.com, gdzie podlegały ostatnim szlifom w kręgu realnych i wirtualnych krytyków, czytelników i redaktorów.

„W tamtym czasie nic nie widziałem o literaturze w sieci, po prostu zrobiłem stronę internetową na bezpłatnym serwerze, zaprojektowałem jej wygląd i wkleiłem tekst. Podałem linki na forach miłośników fantastyki i metra”. Tak zaczęło się wirtualne życie pierwszej wersji „Metra 2033”.

W tym czasie pisarze próbowali już nie tyle opanować sieć, co wykorzystać jej możliwości dla własnych korzyści. Stephen King w 2000 roku zaczął publikować na swojej stronie nową książkę The Plant. Każdy nowy rozdział można było przeczytać pod warunkiem, że za poprzedni czytelnicy przesyłali autorowi po jednym dolarze. Rozdziały były darmowe, a opłata była jedynie zachętą od czytelników, by nastąpił ciąg dalszy. Za pierwszy rozdział zapłaciło 80% czytających, za piąty już tylko 46%. Zmniejszenie zainteresowania czytelników sprawiło, że King na jakiś czas przerwał pracę nad książką i wrócił do tradycyjnego sposobu komunikacji z czytelnikami za pośrednictwem wydawnictwa. Mimo to, do tamtej chwili pisarz zarobił już na projekcie internetowym ponad 500 tysięcy dolarów.

W tym samym 2000 roku Frederick Forsyth, autor Dnia szakala, postanowił opublikować w sieci pięć nowych opowiadań pod wspólnym tytułem Kwintet. Ściągnąć tekst można było za określoną sumę zapłaconą wydawnictwu.

Rosyjscy autorzy wykorzystali internet nie do zarabiania pieniędzy, a do włączenia w proces twórczy zbiorowego umysłu. Na przykład Siergiej Łukjanienko, po wydaniu w twardej i miękkiej okładce wszelkich możliwych „Patroli”, swój nowy utwór, Przezroczyste wiraże, zaczął stopniowo publikować w internecie, proponując czytelnikom, by tworzyli razem z nim, wymyślając możliwe wątki fabularne, rozwiązania akcji i rozłożenie akcentów.

Metro 2033 stało się powieścią interaktywną, kiedy Dmitrij Głuchowski jeszcze nie wiedział o eksperymentach swojego kolegi.

przeczytaj drugą część artykułu »

wtorek, 06 października 2009, rownowago

Polecane wpisy

  • Biblioteczna studnia

    Dzisiaj w ręce wpadło mi kolejne znalezisko, którym jest wirtualna biblioteka . Aby mieć pełne uprawnienia do jej wykorzystania, należy założyć konto i potwierd

  • Recenzja książki "Metro 2033"

    Każdy Polak zdaje sobie sprawę z istnienia sławnego moskiewskiego metra, chluby reżimu komunistycznego. Nie każdy jednak wie, że ta sieć podziemnych korytarzy z

  • Wszystko, czego się boisz, znajdziesz "Pod kopułą"?

    "Pod kopułą" to ambitne i imponujące przedsięwzięcie. Pomysł na książkę powstał już w 1976 roku, ale autor po dwóch tygodniach pisania odłożył go na później.

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: