Blog o muzyce, filmach, literaturze, fotografii, cyberkulturze i ludziach.


Polecamy

Fenomen Guitar Hero


Mr. Bungle okiem fana


Osób online


Polecamy

"Dolores Claiborne" - Stephen King [recenzja]


Spójrz na nową "Alicję w Krainie Czarów"


thePROMONTORY nigdy nie było tylko projektem [wywiad]


"Dying In Time" - pokaz umiejętności magików elektroniki


Nowy album zespołu Soil - "Picture Perfect"


Recenzja książki "Antyrak - Nowy styl życia"


Pegasus - konsola mojego dzieciństwa


Suicide Girls - sesja "Fight Club"


Metro 2033 - przypowieść o postnuklearnej Moskwie


Pierwsza w historii wystawa steampunkowa


Psychodeliczna sesja Tima Burtona


"Apokalipsa Dmitryja Glukhovskiego" - artykuł na temat genezy książki "Metro 2033"


Subiektywny przegląd ścieżek dźwiękowych #1


Tamagotchi XXI wieku na PS3



Czytelnicy
bloglovin
bloglovin
polska baza stron




Partnerzy

- blog muzyczny Michała Nowakowskiego


Szukaj
Blog > Komentarze do wpisu
Machinarium. Recenzja niekoniecznie fanki przygodówek

Przygodówki nie są gatunkiem gier, do którego mam jakąś szczególną słabość. Wręcz przeciwnie - trzeba mnie namawiać, podsuwać i męczyć godzinami, abym przynajmniej zainteresowała się tytułem. Tak było z "Art of Murder" i z "Indiana Jones and fate of Atlantis". Z "Machinarium", które zapowiadaliśmy w październiku zeszłego roku, historia ma się zupełnie inaczej - podobnie jak z "Sherlock Holmes kontra Kuba Rozpruwacz". Nikt nie musiał mnie do niej zachęcać. Wystarczyło spojrzenie na jeden ze screenów przedstawiających niezwykły klimat rozgrywki i rysunkową grafikę - ni to steampunkową, ni to industrialną, ani postapokaliptyczną. Posiadającą to wszystko, co każdy wymagający i rozsądnie myślący gracz chciałby mieć. Zakładając, że nie jest dzieckiem, bo "Machinarium" jest grą dość specyficzną i po prostu trudną - szczególnie jak na "point&click". Nie wolno dać się zwieźć wrażeniu bajkowości i fantazyjności - to tylko pozory. Więcej w rozwinięciu.

Sama rozgrywka statystycznie zajmuje od czterech do ośmiu godzin, chociaż  zdarzają się wyjątki naginające czas w obie strony. Mi wyzwanie "Machinarium" zabrało 4,5 godziny łącznie, chociaż przysiadałam do gry przez 2 dni. Bohaterem, w którego się wcielamy jest mały, wdzięczny robocik - Josef, który zostaje wyrzucony z miasta przez okrutnych bandytów. Jego zadaniem jest wkraść się do środka, przebić się przez 30 klimatycznych lokacji, uratować swoją porwaną robocią partnerkę i uciec razem w nieznane. Brzmi prosto, prawda?

Rzeczywistość jest o wiele bardziej złożona ze względu na niezliczone mrowia łamigłówek wielokrotnie wymagających zdolności abstrakcyjnego myślenia, układania logicznie węzłów przyczynowo-skutkowych i po prostu zdolności obserwacji interaktywnego otoczenia. Pomimo wszystkich trudności, intelektualne starcia uprzyjemnia graczowi uzależniająca wręcz muzyka Tomasa Dvoraka, będąca połączeniem jazzu, ambientu i delikatnej elektroniki. Próbkę można przesłuchać poniżej.

Inną rzeczą są pojawiające się nad głową bohatera w dymkach wspomnienia związane najczęściej z niezbyt udanym dzieciństwem. Są one dość zróżnicowane i wyświetlają się systemem losowym, w zależności od lokacji. To wszystko mamy do wglądu podczas wykazywania nijakich oznak aktywności ze strony gracza, spowodowanych nieobecnością czy po prostu zamyśleniem się w poszukiwaniu  rozwiązania danej zagadki.

Gra jest pomysłem zrealizowanym w 2009 roku przez grupę Amanita Design. Firma znana już z gier podobnych stylistycznie do "Machinarium" - "Samorost" i "Samorost 2". Na czym polegał sukces "Machinarium" będącego szablonowym przykładem przygodówki? W moim odczuciu za 80% całokształtu odpowiada muzyka, grafika i sam świat przedstawiony w grze. Wszystkie te czynniki zbudowały niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju klimat, którego żadna z tego typu gier nie miała tak mocno zarysowanych. Jak już wcześniej napisałam to, co widzimy na monitorze jest dziwną mieszanką widoków industrialnych, postapokaliptycznych i steampunkowych, nijak umieszczonych w czasie. Świata przedstawionego po prostu nie da się sklasyfikować do żadnej z epok na stałe. W ostateczności byłaby to bardzo zachwiana rzeczywistość w którymś z alternatywnych światów. Grę polecam z czystym sumieniem ze względu na wyraźną nieprzeciętność rozgrywki pomimo, że sama fabuła przypomina historię rozgrywającą się w najbardziej prymitywnych baśniach. Świat "Machinarium" ma cieszyć oko i pobudzać do myślenia. Czy to gra dla Ciebie? Zagraj w demo dostępne na oficjalnej stronie i sam się przekonaj.

wtorek, 06 kwietnia 2010, madammewendy

Polecane wpisy

  • Call of Duty na wesoło

    Rozsławione "Call of Duty" doczekało się godnego następcy dla wygłodniałych fanów tytułu - w mniej poważnej formie niż oryginał. "Duty Calls" jest bowiem śmiałą

  • PS3 - co nasz czeka w 2010?

    Jeżeli wśród czytelników Oczka są jacyś gracze, w dodatku tacy, którzy posiadają (lub grywają u kogoś bliskiego) Playstation 3, to zachęcam do zestawienia, któr

  • Pegasus - konsola mojego dzieciństwa

    Pierwszą konsolą jaką miałem był Pegasus. Urodziłem się za późno na zabawę 8-bitowym Atari , Amigą czy Commodore 64 . Ale dzieciństwo moje ubarwione było siedz

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: