Blog o muzyce, filmach, literaturze, fotografii, cyberkulturze i ludziach.


Polecamy

Fenomen Guitar Hero


Mr. Bungle okiem fana


Osób online


Polecamy

"Dolores Claiborne" - Stephen King [recenzja]


Spójrz na nową "Alicję w Krainie Czarów"


thePROMONTORY nigdy nie było tylko projektem [wywiad]


"Dying In Time" - pokaz umiejętności magików elektroniki


Nowy album zespołu Soil - "Picture Perfect"


Recenzja książki "Antyrak - Nowy styl życia"


Pegasus - konsola mojego dzieciństwa


Suicide Girls - sesja "Fight Club"


Metro 2033 - przypowieść o postnuklearnej Moskwie


Pierwsza w historii wystawa steampunkowa


Psychodeliczna sesja Tima Burtona


"Apokalipsa Dmitryja Glukhovskiego" - artykuł na temat genezy książki "Metro 2033"


Subiektywny przegląd ścieżek dźwiękowych #1


Tamagotchi XXI wieku na PS3



Czytelnicy
bloglovin
bloglovin
polska baza stron




Partnerzy

- blog muzyczny Michała Nowakowskiego


Szukaj
Blog > Komentarze do wpisu
The Road - ścieżka przyszłości

"The Road" jest przejmującą historią ukazaną w doszczętnie zniszczonym świecie. Nie ma w nim już zwierząt i roślin. Są tylko suche, wypalone słońcem drzewa, samoistnie upadające pod wpływem czasu. Ruiny upadłych miast zamieniły się w pył, ludzie wyginęli z głodu, a ci, którzy przeżyli obrócili się przeciwko własnej rasie stając się kanibalami polującymi na nielicznych podróżników. W takim właśnie świecie znaleźli się ojciec (Viggo Mortensen) i syn (Kodi Smit-McPhee). Całość wizji według John'a Hillcoat'a została oparta na podstawie powieści pod tym samym tytułem autorstwa Cormac'a McCarthy'ego.

O filmie dowiedziałam się stosunkowo niedawno, bo kilka dni temu i bardzo mnie zainteresował. Pomimo, że obiecałam sobie najpierw przeczytanie książkowego oryginału, zwyciężyła ciekawość i niecierpliwość, będę, więc zmuszona zrobić to w odwrotnej już kolejności. "The Road" emanuje na kilometr cywilizacyjną pustką, brakiem wiary w społeczeństwo i przygniatającym wręcz, zwątpieniem. Bohaterowie filmu są ze sobą bardzo mocno związani, chociaż podzieleni przez świat, w którym żyją. Ojciec pamięta świat sprzed apokalipsy, jego syn urodził się już po tragedii i funkcjonuje według innych zasad. Chłopiec wielokrotnie nie rozumie zachowań ojca, sam wykazuje się ogromną naiwnością w okrutnym świecie. Sam ojciec stara się wpoić potomkowi zasady, którymi rządzi się rzeczywistość, tak różna od tej, którą sami znamy.

Nieliczni ludzie umierają z głodu przez brak jakiejkolwiek żywności. Odnalezienie robactwa, czy puszki Coli staje się małym świętem. I chociaż  ta dwójka spotyka się z ogromnymi trudnościami, starają się być dobrymi ludźmi i podczas swojej skazanej z góry na porażkę  podróży przez pustkowia kierują się człowieczeństwem, kilkukrotnie wystawionym na niezwykle ciężką próbę. Całości tej beznadziejnej sytuacji dopełnia muzyka stworzona przez mistrza depresyjnych dźwięków - Nicka Cave'a, idealnie wpasowująca się w wizerunek upadłej cywilizacji bez żadnych perspektyw na odrodzenie. Gorąco polecam.

 

poniedziałek, 12 kwietnia 2010, madammewendy

Polecane wpisy

  • Black Swan - Dr. Jekkyl i Mr. Hyde XXI wieku?

    Czy bylibyście w stanie oddać duszę diabłu, gdyby obiecał wam, że spełni wasze marzenie? Czy bylibyście w stanie zrobić wszystko, aby spełnić cel, który sobie o

  • Co warto obejrzeć w 2011 roku?

    Chociaż kolejny bogaty w dzieła filmowe rok 2010 jest już za nami, nie warto załamywać rąk. Przed nami kinomaniakami rok 2011 będzie równie dobry, żeby nie powi

  • Scenariusz Nicka Cave'a ląduje w koszu

    Obraz "The Promised Land" nie doczeka się premiery. Studio zrezygnowało z realizacji filmu, w którym zagrać mieli Ryan Gosling i Shia LaBeouf. Produkcja miała p

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: koRNac, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/04/13 13:47:03
obejrzałem go jakis czas temu, zaraz potem przeczytałem książke, potem przesłuchalem muzyke - do dziś trzyma mnie ta historia i ciągle mam ja gdzieś w głowie
-
2011/01/15 10:37:55
Ciężko, żeby w tej głowie nie pozostała. To przejmująca opowieść i myślę, że niestety kiedyś się sprawdzi. W tak okrutnej formie.